Harry Pottercentrum informacyjnenewsy, wiadomościwywiady, zdjęcia
harry potter i czara ogniaStrona Głównaharry potter i książę półkrwiRedakcjafilm, gra, książkareklamatrailery


REKLAMA



Wiadomości

 Wiadomość tygodnia. Informacja, news

Obrona Snape'a

Kamil Przemysławski - 03 May 2006
Poniżej odsłaniam kulisy niebywałej intrygi, jaką szykuje nam Rowling w związku z premierą VII tomu powieści o Harrym Potterze...

Zakończenie szóstego tomu Harry'ego Pottera dla wielu z nas było zaskoczeniem. Oto Snape – obdarzony przez Dumbledore’a tak wielkim zaufaniem - zdradził. Zdradził Zakon, zdradził szkołę, zdradził, chyba najbardziej, swego głównego opiekuna, obrońcę i przyjaciela, któremu zawdzięczał wolność a może nawet życie. Pałając do niego nienawiścią, której przyczyny zupełnie nie znamy, nie wahał się zabić, więcej nawet, chcąc być tym, który dokona mordu nie pozwolił nikomu innemu na tę "przyjemność". Czując nieuzasadnioną odrazę do tego słabego starca, który znalazł się w jego mocy przyznał, kto jest jego prawdziwym panem. Zabił dla kogoś, kto tak naprawdę nigdy niczego mu nie dał ani nie da.
Zbrodnia, jakiej dopuszcza się Snape jest – w oczach potterofanów – przeogromna. On, człowiek upadły, podniesiony ręką Dumbledore’a, wykorzystuje moment słabości wielkiego czarodzieja, przeciwko któremu nie miałby odwagi zwrócić się w pełni jego sił. W kontekście historii Dumbledore’a jest to zbrodnia tym większa, że dyrektor nigdy nie był bezlitosny, nigdy nie dobijał osłabionego przeciwnika, zawsze dawał drugą szansę – w przeciwieństwie do swego oprawcy. Snape bez wątpienia zasługuje na potępienie. Potępienie całego świata magicznego jak i mugolskiego świata fanów Harry’ego Pottera.
Po przeczytaniu szóstego tomu przygód Harry’ego, również i ja potępiłem Snape’a. Za zbrodnię, której dokonał oraz za wszystkie lata utajonej współpracy z Voldemortem. Jednak, gdy trwałem tak w świętym oburzeniu, tu i tam w sieci zaczęły pojawiać się plotki, jakoby Snape wcale nie zdradził Dumbledore’a, ale wykonał część jego planu mającego na celu zniszczenie Voldemorta. Szczerze powiedziawszy podszedłem do tych pogłosek sceptycznie, biorąc je za kolejne fantazje fanów książki, jakich wiele pojawiało się po publikacji każdego z tomów. Jednak przypadkiem niedawno miałem okazję ponownie przeczytać rozdział dwudziesty siódmy HPiKP. Przestałem być pewien winy Snape’a. Dokładniejsza analiza tego rozdziału oraz całej historii Snape’a (ukazanej na kartach sześciu dotąd wydanych książek) ukazuje wydarzenia, które rozegrały się na szczycie Wieży Astronomicznej w nieco innym świetle.
W toku rozważań nad wyżej opisaną zbrodnią, kierując się koncepcją niewinności mistrza eliksirów, lecz cały czas ściśle trzymając się opisu fabuły, wywnioskowałem, że Snape tak naprawdę nie zdradził, nadal stoi po stronie dobra, a wszystko, co zrobił, było planem Dumbledore’a. Twierdzenie to oparłem ściśle na analizie zdarzeń rozgrywających się na Wieży Astronomicznej w kontekście historii Snape’a oraz na dotychczasowych pomysłach autorki w stosunku do niego.

Pierwszym i chyba najważniejszym argumentem na poparcie moich wniosków jest zachowanie Snape’a na Wieży Astronomicznej podczas sceny domniemanej zdrady (s. 638 i 639). Nie zabija Dumbledore’a od razu po ogarnięciu sytuacji. Nie robi tego również, gdy śmierciożerca Amycus mówi o niezdolnym do dokonania zbrodni Malfoy’u. Dyrektor wzywa go imieniem, na co ten podchodzi. Dopiero po powtórnej prośbie Snape unosi różdżkę, celuje i zabija. Czy zwlekałby tak długo bez przyczyny?
Poniżej przedstawiam własną koncepcję tych wydarzeń. Snape – działając jako podwójny agent – nie mógł zdradzić się nie znając dokładnie sytuacji. Czekał więc na rozkaz – dlatego podszedł do Dumbledore’a. Będąc znawcą legilimencji zapewne użył jej na dyrektorze, odgadując jego myśli – wtedy właśnie na jego twarzy odmalowała się odraza i nienawiść. Do czynu, którego miał się dopuścić. Ale Dumbledore odczytał jego wątpliwości. Dlatego musiał powtórzyć swoją prośbę – dopiero po tym Snape się zdecydował – świadczy o tym fakt, że dopiero teraz skierował różdżkę.
Przy rozważaniu kwestii winy Snape’a warto również wziąć pod uwagę postawę dyrektora. Czy błagałby o życie w takiej chwili? On, zawsze gotowy poświęcić się dla innych (co widać np. podczas poszukiwania Horkruksa), chciałby narazić na prawie pewną śmierć Snape’a, prawdopodobnie również Pottera, a może jeszcze Malfoya? Tym bardziej, że musiał zdawać sobie sprawę, że opór Snape tej chwili i tak wiele by nie zmienił, gdyż podczas walki na pewno znalazłaby się okazja by zabić obydwu – dyrektora i nauczyciela. Dumbledore był na straconej pozycji i zdawał sobie z tego sprawę – nie próbował ratować siebie, chciał wykorzystać nawet swoją śmierć, by uwiarygodnić Snape’a (oczach Voldemorta) a także uratować go przed śmiercią (Niezłomna Przysięga). A dlaczego chciał zginąć z rąk Snape’a? Obawiał się, że pozostali śmierciożercy zmuszą Malfoya do wykonania wyroku – a nie chciał, by Dracon został mordercą.
Warto przyjrzeć się postaci Snape’a wykreowanej w pierwszym tomie. Jest ona namalowana bardzo negatywnie, a autorka odsłaniając kolejno zawiłości fabuły zdecydowanie manipuluje czytelnikiem, sprawiając, że ten zaczyna wierzyć w winę nauczyciela eliksirów. Tymczasem mącicielem okazuje się najmniej spodziewana osoba – profesor Quirrel, człowiek z pozoru niewinny, a nawet budzący sympatię. Rowling dopiero w ostatnim rozdziale odkrywa wszystkie karty obracając sytuację o 180 stopni. Jestem przekonany, że teraz czyni podobnie – daje nam niezbity dowód winy Snape’a, utwierdza nas w błędnych ocenach, aby następnie w ostatecznym pojedynku dobra ze złem wybielić tę postać i ponownie przywrócić ją dobrej stronie (z pewnością wpłynie to na atrakcyjność książki).
Na uwagę zasługuje również scena konfrontacji Snape’a i Pottera w finale ucieczki śmierciożerców z Hogwartu. Harry próbuje różnymi zaklęciami zatrzymać i ukarać swojego dawnego nauczyciela jednak nie jest w stanie tego uczynić – jego przeciwnik jest na to zbyt dobry, choć nie wykorzystuje tego przeciwko Potterowi. Odbija jego zaklęcia z łatwością, krytykując przy tym stan jego wiedzy, ale nie atakuje. Dlaczego? Nie ucieka od razu, zatrzymuje się jeszcze, aby pognębić dawnego ucznia? Może potrzebuje podświadomie usprawiedliwić się przed sobą lub innymi? Wiem, że może wydawać się to infantylne, ale nabiera sensu w kontekście dalszych wydarzeń zdarzeń w tej scenie.
Warto zauważyć jeszcze jedną rzecz w tym fragmencie. Snape nie uważa się za tchórza. Z obiektywnego punktu widzenia – gdyby rzeczywiście stał po stronie czarnej magii – musiałby się tak nazwać, bo jak inaczej nazwać morderstwo dokonane na osłabionym starcu, jeśli nie tchórzostwem? Jednak on temu zaprzecza (Nazwałeś mnie tchórzem Potter?), nie bezpośrednio, ale jednak zaprzecza. Przywołuje nawet w pamięci sytuację z czasów własnej młodości – gdy ojciec Harry’ego atakował go w otoczeniu trójki swoich przyjaciół. Sytuację tę stawia w opozycji do tego, co stało się na szczycie Wieży Astronomicznej[1], co – gdy przyjmujemy winę Snape’a – wydaje się dziwne, gdyż Dumledore’a zabił w otoczeniu trójki (sic!) śmierciożerów (oraz wilkołaka i Malfoya). Gdy jednak założymy niewinność Snape’a – te słowa padające z jego ust mają sens.
Idąc dalej tym tropem znajdujemy kolejny – być może mało znaczny, ale jednak – argument na obronę nauczyciela eliksirów. Nie pozwala on torturować Pottera, ani wykończyć go przypadkowemu śmierciożercy. Ma na to dość dziwną argumentację – niby „Potter należy do Czarnego Pana” – a nie ma to żadnego sensu w kontekście dotychczasowej fabuły (Voldemort już się odrodził, odzyskał ciało i moc, już raz dał swym śmierciożercom możliwość zabicia go[2]). A tych, którzy tę wypowiedź uważają za udowadniającą przynależność Snape’a do czarnej magii pytam: co miał powiedzieć śmierciożercy żeby pozostać wiarygodny? Że Potter to syn jego kumpla ze szkoły?
Interesujący jest również opis twarzy Snape’a, kończący scenę „pojedynku” pomiędzy nim a głównym bohaterem. Jest to moment, w którym – co rzadko mu się zdarza – mistrzowi eliksirów puszczają nerwy. „Jego twarz stała się nagle twarzą szaleńca, jakby targał nim ból nieludzki, jak wyjącym, skomlącym psem, uwięzionym w płonącym domu poza nimi” – cóż mówi ten opis? Raczej nie przedstawia człowieka radosnego lub takiego, który właśnie ulżył swej nienawiści – bardziej skłaniałbym się ku twierdzeniu, że to opis uczuć człowieka, który popełnił czyn niezgodny z jego przekonaniami, a jednak pożądany; który popełnił czyn, przez który czuje do siebie odrazę; człowieka, który poświęcił się, biorąc na siebie zbrodnię, a którego w swej niewiedzy przeklął za to cały świat białej magii.
Potter – jak zresztą zawsze – ocenia ludzi tendencyjnie, patrzy powierzchownie, nie potrafi szerzej spojrzeć na sytuacje – a w ślad za jego opiniami i przedstawionymi w ich kontekście faktami (bo niewątpliwie Potter relacjonuje zabójstwo Dumbledore’a manipulując tak, by wszyscy wzięli Snape’a za winnego) idzie najpierw cała magiczna społeczność książki, a następnie mugolska społeczność fanów Harry’ego.
Patrząc na postać mistrza eliksirów przez pryzmat wszystkich dotychczas wydanych tomów książki widzimy, że jest to postać bardzo złożona. Nigdy w kontekście jego osoby powierzchowne opinie się nie sprawdzały (np. HPiKF). Analizując jego czyny zawsze musimy brać pod uwagę całe jego życie – niełatwe lata szkolne, późniejsza próba dowartościowania się poprzez dołączenie się do śmierciożerców, coraz głębsze zapadanie się w ‘bagno’, a następnie wielka szansa ofiarowana mu przez Dumbledore’a. Dopiero biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki możemy pokusić się o analizę zachowania postaci w tak ważnej chwili. Postępując tak widzimy wreszcie motywy działań Snape’a – dopiero teraz jesteśmy w stanie ocenić jego czyny i przyznać mu rację.
Myślę, że wystarczająco dobitnie udowodniłem niewinność Snape’a. Myślę również, że w kontekście tego, co napisałem, jest on postacią jeszcze bardziej godną szacunku – życie postawiło go przed ciężką próbą, a on choć z bólem, ale wyszedł z niej zwycięsko. Pozostaje mi tylko zapytać, czy ten człowiek będzie kiedykolwiek szczęśliwy? Czy będzie mógł uwolnić się od demonów przeszłości i zacząć życie na nowo? Wąpię…

[1]Nie bezpośrednio – Snape przypomina tę sytuację w opozycji do oskarżenia o tchórzostwo wysuniętego przez Pottera; zaś oskarżenie to bazuje na wydarzeniach mających miejsce wcześniej za Wieży Astronomicznej
[2]Harry Potter i Zakon Feniksa, miało tego miejsce w Departamencie Tajemnic, podczas eskapady Pottera Mającej na celu ratowanie jego ojca chrzestnego. Zarazem Bellatriks Lestrange oraz Lucjusz Malfoy nie mieli obiekcji przed wykończeniem głównego bohatera – Lucjusza powstrzymało jedynie ryzyko utraty przepowiedni, a Bellatriks po prostu nie zdołała tego dokonać

PS. Chętnie podyskutuję na ten temat. Wszelkie pomysły, argumenty (te za jak i przeciw), opinie proszę kierować na kamil@harrypotter.info.pl

HP

Harry Potter i Insygnia Śmierci
Harry Potter i Insygnia Śmierci (ang. Harry Potter and the Deathly Hallows) − siódmy i ostatni tom przygód Harry’ego Pottera autorstwa J. K. Rowling.
23 lipca 2007 polski tłumacz serii, Andrzej Polkowski podał, że polskojęzyczna wersja książki ukaże się o północy z 25 na 26 stycznia 2008.
[czytaj więcej]


Warto przeczytać

- Harry Potter i Insygnia Śmierci
- Harry Potter i śmiertelne relikwie
- Nowy Harry Potter po polsku jest już w internecie
- Pilnie strzeżona powieść J.K. Rowling do ściągnięcia w internecie
- Okładka - Harry Potter część 7
- Torebka Rowling na sprzedaż
- Trailer - Harry Potter i Zakon Feniksa
- Trailer Zakonu Feniksa już jutro!
- Audiobooki "Zakonu Feniksa" - kiedy?
- Zagłosuj na "Czarę Ognia"


Polecamy



Powered by agencja interaktywna  |  Layout by Svipp
Copyright 2005 by HarryPotter.info.pl - All rights reserved
CMS by CuteNews | Szczecin | Laptopy - Hobby - Samochody Ubezpieczenia na życie Astrologia